Polskiego Związku Sportów Saneczkowych


"Testament Prezesa" - wystąpienie dr Zdzisława Ingielewicza na WSWZ w dniu 30 maja 2026

SZANOWNI PAŃSTWO DELEGACI I ZAPROSZENI GOŚCIE,
Kończy się moja misja jako Prezesa PZSSAN, co zapowiedziałem Państwu rok temu. Miałem różne pomysły na podsumowanie czteroletniego okresu. Jednym z nich, była obszerna analiza funkcjonowania Związku i dyscypliny. Ponieważ, większość istotnych informacji znajdziecie Państwo na stronach internetowych Związku uznałem więc, że większy pożytek z mojej wypowiedzi będzie, gdy podzielę się z Państwem różnymi spostrzeżeniami natury ogólnej, które prowadzą do próby odpowiedzi na pytanie: Co jest w życiu ważne?
W czasach, gdy prawdę traktuje się w dowolny sposób, gdyż nadrzędną rolę odgrywa „klikalność”, szkoda mojego i Państwa czasu na zmaganie się z nudnymi faktami. Otoczenie oczekuje sensacji. Można powiedzieć, że jest żądne krwi. Tej rozrywki dostarczają między innymi pismacy udający dziennikarzy, wspierani najczęściej przez różnych suflerów. Poddają informacje manipulacjom, by zarobić swoje srebrniki. Liczą się krzykliwe tytuły i „oszczędne” gospodarowanie faktami. To, że wbrew logice plączą się o własne nogi myląc lub naginając fakty, to im nie przeszkadza, bo gawiedź to lubi. Jeden „mędrzec”, specjalista od rozwodów kościelnych oraz agresywnej, prostackiej propagandy powiedział: „głupi lud to kupi”.
Zanim przejdę do rozważań natury ogólnej podam skromne przykłady z naszego podwórka, jako że odzwierciedlają atmosferę tworzoną wokół Związku i jego władz oraz pracowników Biura, w czasie IO Milano - Cortina i po ich zakończeniu.
Wyrobnik słowa, którego roboczo nazywam „bezbożnikiem”, pozwolił sobie napisać, iż zostałem wezwany przez Ministra i podobno strasznie „obsobaczony”. Swoje wypracowanie okrasił zdjęciem Ministra Sportu z Sejmu, wygrażającego pięścią i grzmiącego na posłów w jakiejś sprawie. Oczekiwania są oczywiste.
Tymczasem fakty są następujące: z całym szacunkiem dla Pana Ministra i urzędu, Minister może wzywać swoich pracowników. W relacjach z Prezesami Związków obowiązują inne zasady. Ja zostałem uprzejmie poproszony o rozmowę przez Dyrektora Departamentu Sportu Wyczynowego. Chętnie się zgodziłem. Odbyliśmy dwie godzinne rozmowy, z udziałem również Sekretarza Generalnego, w których wyjaśniliśmy w szczegółach, jak funkcjonuje dyscyplina, jakie ma problemy, jakie są jej silne i słabe strony, jakie są możliwości, ograniczenia i warunki rozwoju, z czego biorą się idiotyczne wypowiedzi i w ślad za tym komentarze a także, kto i jakie gry prowadzi w środowisku.
Jednym z niewielu rozmówców, którego mogę nazwać rzetelnym dziennikarzem okazał się Pan Tomasz Moczerniuk. Przygotował solidny zestaw niełatwych pytań. Autoryzowany, przeze mnie, wywiad został opublikowany (w części) w Przeglądzie Sportowym, w dniu 19 lutego 2026 r. W całości wywiad był udostępniony na stronie Związku i jest dostępny na stronie internetowej Przeglądu Sportowego. Znajdziecie Państwo w nim detale z „kuchni organizacyjnej” oraz blaski i cienie naszej dyscypliny. Zwracam w nim uwagę na to, co z czego wynika, logikę zdarzeń a także, co ważne dziś i na przyszłość. To samo bym powiedział dzisiaj Państwu a nie lubię się powtarzać.
Kolejna odsłona mydlanej opery, a w niej dalszy jazgot i szczucie, pojawiła się w związku z decyzją Zarządu o konkursie na trenera kadry seniorów, na okres 4 letni. Motywem przewodnim tej decyzji była stabilizacja procesu przygotowań do kolejnych Igrzysk Olimpijskich. W tym momencie rozpoczęła się „beatyfikacja” dotychczasowego trenera, który rzekomo o niczym nie wiedział i rzekomo został zwolniony. Przy okazji padły stwierdzenia, że bez Niego „nic by nie było”. To znaczy logicznie, że chyba jednak „COŚ JEST i COŚ BYŁO”. Jeśli jednak bez jednej osoby „nic nie ma i nic by nie było”, to zadam parę pytań: czy wobec tego 30 lat pracy Pani Zofii Pocztarek są nic nie warte? Czy praca Pani Moniki Pawlak-Warzybok nikomu nie służy? Czy wieloletnia praca trenerów Panów Pochłoda i Koćmierowskiego w SMS a także Pani Dyrektor Kozłowskiej to sztuka dla sztuki? Czy nic nie zrobili dla dyscypliny Panowie: Poręba, Ziarno, Śmierzchalski, Łątka, Orszulik, Kupczyk oraz Panie Jędrzejko, Ogrodzka? i wiele innych osób. Czy praca Biura Związku, kolejnych Zarządów oraz Komisji Rewizyjnych to tylko przyjemna zabawa?
Wszystkim wyżej wymienionym i nie wymienionym serdecznie dziękuję za ich wieloletni wysiłek i współpracę, w wielu przypadkach bez gratyfikacji pro bono.
Jednocześnie pytam: Czy jest fair bazowanie na dorobku innych a przypisywanie zasług wyłącznie sobie?
Każda działalność to praca zespołowa. Na końcowy rezultat składa się wysiłek wielu osób. Nawet najwięksi Dyktatorzy, panujący przez lata w swoich krajach, wbrew opinii społecznej, nie funkcjonują w próżni. Nie wystarczy robić coś długo. Warto sobie zadać pytanie: czy wszystko robiłem? robię? dobrze, najlepiej. Czy efekty pracy mogłyby być lepsze? Może też warto, jak w znanej piosence zespołu Perfect: „… wiedzieć, kiedy ze sceny zejść Niepokonanym”.
Życie ma różne barwy. Ludzie mają swoje zalety i wady. Mocne i słabe strony. NIE MA IDEAŁÓW. Więc gloryfikowanie jednych osób kosztem innych jest co najmniej nieprzyzwoite. Każdy z nas odnosi w życiu sukcesy i ponosi porażki. Niektórzy wolą pamiętać wyłącznie o tych pierwszych. A życie bywa brutalne. Pani Ewa Staszulonek, jeden z największych talentów w polskim saneczkarstwie, w rozmowie w serwisem TVN24.pl ujawnia te mniej jasne strony pracy trenera. Mateusz Sochowicz, w długiej rozmowie, którą odbyliśmy 2 lata temu w hotelu Marriott, wśród różnych uwag dotyczących funkcjonowania dyscypliny zgłosił i tą, że czas trenera kadry się skończył. Mogę tylko przeprosić Pana Sochowicza, że przez kolejne 2 lata nie spełniłem Jego oczekiwań.
Zdumiewająco brzmiały wypowiedzi zawodniczek i zawodników kadry w trakcie i po Igrzyskach Olimpijskich. Zacytuję niektóre z nich” 9 letnie sanki”, „tam nie ma nic”, „nie ma z kim gadać”, „następne IO będę oglądać z kanapy”, „nie wiem co będę robić za 4 lata” itp.
Co 23 letnia zawodniczka może wiedzieć o funkcjonowaniu związku jak o funkcjonowaniu swojego klubu niewiele wie! Pierwszy komunikat po wykonaniu finałowego ślizgu to ten, że jeździ na 9 letnich sankach. Do tego momentu to jej jednak nie przeszkadzało. Może nie miała śmiałości powiedzieć o tym trenerowi, z którym zawodnicy spędzają, od wielu lat, kilkadziesiąt dni w roku i, który decyduje na jakich sankach jeżdżą! Może nie wiedziała o tym, że to właściwy adresat tej uwagi! A może to są wypowiedzi wynikające z klimatu panującego w kadrze? Skoro na zwróconą uwagę, w sprawie przekleństw zawodników, trener odpowiada „my tak rozmawiamy”! Pytam więc: to 70 letni trener tak rozmawia z osobami dwudziestokilkuletnimi, w tym z młodymi kobietami?
Trener to nie tylko etatowy pracownik Związku, członek sztabu organizacyjno-szkoleniowego. To także pedagog i wychowawca. Nie solista. Mimo wszystko nie jesteśmy małostkowi. Środowisko jest wdzięczne trenerowi za wszystko dobre co uczynił w czasie 24 letniej pracy w charakterze trenera kadry seniorów, i za to w imieniu środowiska bardzo dziękuję. Warto jest jednak mieć w życiu nieco pokory i interes własny realizować poprzez interes wspólny. Taką kolejność cenię.
SZANOWNI PAŃSTWO,
Przyszło nam żyć w czasach, gdy postępuje brutalizacja relacji społecznych. Chamstwo urasta do rangi cnoty. Wiele lat temu (Kraków, kościół św. Marka -październik 2000 r.) ks. Maliński wygłosił najkrótsze kazanie jakie kiedykolwiek wygłoszono. Powiedział tylko jedno słowo: „chamiejemy” i wyszedł. Niestety ten proces się tylko nasilił.
Hejter, cham, prostak, żądają, by wszyscy zniżyli się do ich poziomu. Wykształcenie, znajomość języków, kultura osobista, przyzwoitość, uczciwość, empatia, troska o drugiego człowieka to nie są przymioty przez nich szanowane. Do bycia kibolem czy hejterem nie są potrzebne. Siła, mamona i ewentualnie władza są ich Bogami. Najlepiej, jak byśmy się cofnęli do epoki kamienia łupanego. Wtedy nie było zasad współżycia społecznego - na to pracowano przez wieki - decydowało prawo silniejszego.
Problem społeczeństw polega na tym, że tacy ludzie nie decydują o postępie. Postęp się rodzi z solidnej pracy i intelektu. Czasami z zasobów naturalnych. Polska nie byłaby tu, gdzie jest, gdyby nie starania milionów Rodaków marzących o lepszym, godnym życiu. Ci jednak nie chwalili się siłą mięśni. Przypomnę tylko niektórych:
Pisarze i poeci: Stanisław Lem, Olga Tokarczuk, Wisława Szymborska, Czesław Miłosz;
Ludzie kultury i sztuki: Andrzej Wajda, Krzysztof Penderecki, Tadeusz Kantor, Wojciech Fangor, Tamara Łempicka, Mojżesz Kisling, Teresa Żylis – Gara, Andrzej Seweryn, Daniel Olbrychski, Wojciech Pszoniak.
Naukowcy: Stefan Banach, Aleksander Wolszczan, Kazimierz Funk, Marian Rejewski (także Jerzy Różycki i Henryk Zygalski), Rudolf Weigl.
Politycy: Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Władysław Bartoszewski, Zbigniew Brzeziński, Bronisław Geremek, Leszek Balcerowicz, Jerzy Buzek, Aleksander Kwaśniewski
ale również wielcy sportowcy: Waldemar Baszanowski, Irena Szewińska, Ryszard Parulski, Ryszard Szurkowski, Zbigniew Boniek, Robert Lewandowski, Mariusz Czerkawski.
To nie tylko Wielcy Polacy, to także Wielcy Patrioci nie odmawiający innym prawa do patriotyzmu. Czy potrafcie Państwo wymienić choć jednego hejtera, kibola, chama, prostaka, który zrobił coś dobrego dla Polski i rozsławił naszą Ojczyznę w świecie swoimi osiągnięciami?
KONKLUZJA:
Jest świat prawdy i świat kłamstwa, dla zaciemnienia obrazu zwanym post prawdą.
Jest świat ludzi uczciwych i prawych oraz świat cwanych ludzi i manipulatorów.
Jest świat zasad i braku zasad, wolnej amerykanki.
Każdy z nas decyduje w którym ze światów chce funkcjonować i w jakiej Polsce chce żyć!
SZANOWNI PAŃSTWO,
Swoją koncepcję funkcjonowania związku opierałem o możliwość powstania toru sztucznie mrożonego. Z różnych powodów do tego nie doszło. Małym krokiem naprzód jest uzyskana, po wielu latach starań, zgoda Ministerstwa Sportu na dofinansowanie budowy toru kompozytowego w Karpaczu. Tym, którzy uważają, że to ich wyłączna zasługa powiem tak: tkwijcie w tym błogim stanie!
Mądralom, którzy uważają, że da się rozwijać dyscyplinę bez toru sztucznie mrożonego mówię: tkwijcie dalej w tym myśleniu. Tych, którzy trochę myślą utwierdzam w przekonaniu, że bez toru nie będzie rozwoju sportu saneczkowego, bobslei i skeletonu. Będzie trwał chocholi taniec, niczym w „Weselu” Wyspiańskiego. Tor otwiera nie tylko możliwości treningowe, lecz również drzwi do organizacji zawodów krajowych i zagranicznych, do mediów, sponsorów i do medali. Uruchamia cały proces innego szkolenia zawodników, budowania kadr trenerskich, wreszcie pracy nad sprzętem.
By nie pozostać tylko przy powyższych stwierdzeniach informuję, że poważni ludzie powołali Fundację „TOR NA MEDAL”. Wśród nich znajdują się: Rektor SGH Profesor Piotr Wachowiak (Przewodniczący Rady Fundacji), Profesor Krzysztof Obłój jeden z najwybitniejszych teoretyków i praktyków strategii zarządzania, Wojciech Pasynkiewicz – przedsiębiorca i wielki filantrop, finansujący dwa Domy Dziecka (Prezes Zarządu Fundacji). W Komitecie Wspierającym są m.in. Adam Małysz – wybitny sportowiec, Tomasz Stockinger – znakomity aktor, Piotr Ryba – Burmistrz Krynicy Zdrój, mec. Jacek Dubois – wybitny prawnik i pisarz, adwokat, członek Trybunału Stanu, Marcin Kulpa- architekt inż. – projektant torów, Andrzej Person i Grzegorz Pajda – wybitni dziennikarze sportowi, Marian Kmita – Szef Redakcji Sportowej Telewizji POLSAT.
To gremium, nie będące ciałem statutowym, jest otwarte dla wszystkich osób nie będących politykami, o nieposzlakowanej reputacji. Wszystkie osoby z Zarządu Fundacji, Rady Fundacji i Komitetu Wspierającego pracują bez gratyfikacji, pro publico bono. Fundacja ma na celu publiczną zbiórkę środków, które w całości zostaną przeznaczone na budowę toru sztucznie mrożonego w Krynicy Zdroju. Fundacja TOR NA MEDAL jest w trakcie procesu rejestracji w KRS oraz innych działań organizacyjnych. Informacje o tym przedsięwzięciu znajdziecie Państwo, w odpowiednim czasie, na stronie Związku oraz na stronie internetowej Fundacji, po jej uruchomieniu. Fundacja TOR NA MEDAL liczy na szerokie wsparcie środowiska i popularyzację celu Fundacji.
Jak widać nie trzeba być Prezesem Związku by działać na rzecz dyscypliny!
CO DALEJ?
W jednym z wywiadów zadeklarowałem, że swojemu następcy przekażę moje przemyślenia odnośnie do dalszych działań. Uczynię to ze szczegółami, o ile będzie zapotrzebowanie na tę wiedzę.
Z tego miejsca podkreślam raz jeszcze wagę infrastruktury: wspieranie finalizacji budowy toru kompozytowego w Karpaczu i kontynuację zabiegów o kolejny tor kompozytowy (Piwniczna Zdrój), wspieranie procesu, zbliżającego się do finału, budowy ścieżki startowej oraz wspieranie wysiłków na rzecz budowy toru sztucznie mrożonego w Krynicy Zdroju.
Całą posiadaną przeze mnie wiedzę i doświadczenie stawiam do dyspozycji nowego Zarządu i jego Prezesa.
PODZIĘKOWANIA
Wszystkim Państwu dziękuję za współpracę. Szczególne słowa podziękowań kieruję do pracowników biura: Sekretarza Generalnego Janusza Tatery – za 9 lat wytrwałego i skutecznego prowadzenia spraw organizacyjnych, mimo wielu nieprzyjaznych gestów ze strony otoczenia. Paniom: Monice Wielgus i Grażynie Foryś dziękuję za precyzyjne prowadzenie spraw księgowych (m.in. przygotowywanie wniosków, rozliczanie kosztów), Panu Zbyszkowi Kumidorowi, barwnej postaci naszej szarej rzeczywistości, z którym różnią mnie zdecydowanie poglądy na wiele spraw, dziękuję za niezłomność w dążeniu do celu w kwestiach relacji międzynarodowych i logistyki mimo, często, agresywnych postaw otoczenia. Mecenasowi Panu dr Michałowi Kulińskiemu dziękuję za to, iż nie tylko wytrwał do końca jako Przewodniczący Komitetu Patronackiego, reprezentował nas w Sądzie Arbitrażowym PKOL oraz FIL, lecz również wspierał związek w sprawach prawnych.
Chcę wyróżnić Pana Darka Ziarno, który w trudnej sytuacji, gdy inni odmówli, podjął się prowadzenia kadr juniorów i juniorów młodszych, z bardzo dobrymi efektami.
Szczególne podziękowania kieruję do Pani dr Michaliny Nowakowskiej – opiekunki dyscypliny, która wspierała nas zawsze w relacjach z Instytutem Sportu i Ministerstwem.
Niezależnie od podziękowań słownych, wysłałem listy z podziękowaniami do osób, instytucji i organizacji z którymi „było nam po drodze”.
ŻYCIE Z ZASADAMI
Profesor Bartoszewski, po doświadczeniach obozu koncentracyjnego w Auschwitz, sformułował taką myśl: „jak nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie”. Marian Turski, kolejna wielka postać w polskiej historii uzupełnił to motto o stwierdzenie „Warto być przyzwoitym”. Obaj wiedzieli co mówią, ponieważ obaj byli stawiani wobec dramatycznych wyborów życiowych. To, co za chwilę Państwu powiem ma się nijak do problemów tych Wielkich Polaków, ale wypływa z tego samego ducha. Spieszę Państwa poinformować, iż zgodnie z zapowiedzią dzisiaj poza mną, żegna się z Państwem Pan Zbyszek Kumidor (emerytura) oraz Sekretarz Generalny i Główna Księgowa. Oboje podpisali rozwiązanie umów o pracę z zachowaniem okresów wypowiedzenia. Takie było oczekiwanie, przynajmniej tej głośnej, często agresywnej, części środowiska. Tak wygląda uczciwość i przyzwoitość. Ponadto, informuję Państwa, że dziś wręczyłem wypowiedzenie umowy o pracę, z zachowaniem okresu wypowiedzenia, trenerowi kadry seniorów. Zarząd w nowym składzie, z nowym Prezesem, ma otwarte pole do wszelkich decyzji personalnych i organizacyjnych. Przypomnę, że na wybór trenera kadry seniorów, na czteroletni okres, został ogłoszony otwarty konkurs. Zgłosiło się dwóch poważnych kandydatów, Panowie: Maciej Kurowski i Dawid Kupczyk.
Uprzedzając ataki różnych „zatroskanych o losy związku i dyscypliny” informuję zebranych, że podjęte decyzje otwierają liczne możliwości decyzyjne o niczym nie przesądzając!
ŻYCZENIA DLA NASTĘPCÓW
Przyszłemu Prezesowi i członkom Zarządu życzę, by ich wyobrażenia o tym, jak powinien funkcjonować związek i środowisko się spełniły.
Mała dygresja. Gdy zdecydowałem się zakończyć pracę jako Prezes PZHL w 2012 r. powiedziałem: znam się na zarządzaniu, nie znam się na cudach. Decyzje i ich skutki dla PZHL zapewne Państwo znacie. Następcy wydali to co było w kasie, zadłużyli związek na 16 mln zł (z odsetkami sporo ponad 20 mln) w tym 6 mln nierozliczonych dotacji z MS i T. Związek do dzisiaj, minęło 14 lat, nie może wyjść z zapaści.
Przed wyborami w PKOL w 2023 r., bazując na powyższym przykładzie, przestrzegałem przed „cudotwórcami”. Decyzje i ich skutki dla PKOL zapewne również Państwo znacie. Głośno ostatnio o tym w mediach.
Stając przed wyborami Prezesa Związku i Zarządu przestrzegam przed przyjmowaniem na wiarę obietnic i deklaracji bez pokrycia. Żądajcie twardych dowodów na składane obietnice i jasnych zasad, według których związek i dyscyplina ma funkcjonować.
ZAKOŃCZENIE
Pozwólcie Państwo, iż moje wystąpienie zakończę w nietypowy sposób. Na zakończenie pełnienie funkcji przez męża jedna Pani, żegnając się z personelem, posłużyła się słowami piosenki „To już jest koniec, nie ma już nic”. Jak gdyby świat się skończył. Świat będzie istniał bez względu na to co zrobimy, choć nie zawsze będzie taki, jak byśmy chcieli.
Pozostając w tej konwencji, moje motto to: „Non, Je Ne Regrette Rien” (Niczego nie żałuję – Edith Piaff). Dotyczy to zarówno okresu pracy na rzecz sportów saneczkowych, jak i całego minionego okresu mojego życia.
Dalsza część motta: „To były piękne dni” (Mary Hopkin)
Dziękuję Państwu za uwagę. Życzę owocnych obrad i mądrych decyzji.
Warszawa, 30 maja 2026 r.
Wiadomości
|
05 lipca 2026, godz. 14:17 Kadra narodowa juniorów i juniorów młodszych przygotowuje się do sezonu 2026/27 w Giżycku |
|
23 czerwca 2026, godz. 17:45 Z głębokim żalem żegnamy Roberta Grudzińskiego |
|
22 czerwca 2026, godz. 17:17 V Memoriał im. Michała Jasnosza i Jana Błońskiego w Krynicy-Zdrój |
|
03 czerwca 2026, godz. 07:37 Nowe władze Polskiego Związku Sportów Saneczkowych wybrane na kadencję 2026-2030 |
|
26 kwietnia 2026, godz. 16:45 Ogłoszenie konkursu na trenera głównego kadry narodowej seniorów w saneczkarstwie do ZIO |